Dzisiejszy post będzie wynikał bardziej z moich obserwacji, niż z mierzalnych danych statystycznych. Jest to spowodowane tym, iż takich danych nie ma, a z uwagi na moją pracę mam bezpośredni podgląd tej sytuacji.
Otóż dla państwowych jednostek budżetowych oraz zapewne innych instytucji finansowanych z budżetu państwa czy budżetu samorządu terytorialnego miesiąc grudzień jest ostatnim miesiącem roku budżetowego i wykonania planu finansowego. Plany finansowe tworzone są niecały rok wcześniej od roku, którego dotyczą. Przy ich tworzeniu opiera się na szacunkach, głównie na wydatkach poniesionych rok wcześniej (trudno zaplanować dokładne wydatki na rok do przodu). Jednostki tworząc taki plan przekazują go dysponentowi części budżetowej ich dotyczącej (np. ministerstwom). Dysponent zawsze obcina wydatki przekazane w planie finansowym by zmotywować jednostki do oszczędzania. Jednakże wszyscy są świadomi tej praktyki, plany finansowe są zawyżane i zawsze się liczy na dodatkowe pieniądze pod koniec roku. Dysponenci muszą wykonać swój budżet i gdy zostają środki na koniec roku to przekazują je podległym im jednostkom. Jednostki te mają zaledwie kilka dni na ich wydanie. Dlaczego muszą je wydać? Są to środki wygasające, czyli nie wydane do końca roku muszą zostać zwrócone i do tej jednostki już nie powrócą. Środki te wracają do ministra finansów i będą ujęte w budżecie na nowy rok (zmniejszą deficyt budżetowy), czyli do wspólnej puli. Dzięki ich wydatkowaniu zwiększa się ogólny poziom wydatków danej jednostki, czyli plan finansowy tworzony na kolejny rok będzie wyższy oraz o mniejszą kwotę zapewne go obetną w instytucji wyższej. Kolejnym powodem jest ambicja kierownika danej jednostki, iż dobrze gospodaruje swoją jednostką, walczy o dodatkowe środki dla niej i umie je rozdysponować.
Jak to wygląda w praktyce?
Otóż grudzień jest miesiącem bardzo niepewnym. Kierownik jednostki i główny księgowy nie wiedzą ile i kiedy dostaną dodatkowych środków, znają natomiast swoje oszczędności, które zapewne do końca roku zdążą wydatkować w sposób mniej lub bardziej racjonalny. Takie wydatkowanie można ładnie nazwać „czyszczeniem paragrafów” (każdy wydatek jest pogrupowany w odpowiednią kategorię zwaną paragrafem, np. wydatki na art. biurowe to inny paragraf niż wydatki na art. żywnościowe) – główny księgowy stara się wydać wszystkie pieniądze z danych paragrafów, a jak któraś kategoria jest niemożliwa do wydatkowania to dokonuje przesunięcia do paragrafu (kategorii), z której zdążą dokonać zakupów. Gorzej jest z tymi środkami, które otrzymają, gdyż wtedy na wydatkowanie mają dosłownie kilka dni. Może tu dojść do kilku scenariuszy:
1. Kierownik jednostki i główny księgowy są osobami w 100% uczciwymi i zależy im na ogólnym dobrobycie, dobru Państwa i społeczeństwa – osoby te wydadzą środki, które naprawdę trzeba wydać, a resztę zwrócą. Wydatki będą racjonalne, budżet Państwa zaoszczędzi, będzie mniejszy deficyt budżetowy oraz więcej środków w budżecie Państwa na kolejny rok. Jednostka natomiast ma mniej wydatków, czyli dostanie mniej środków w kolejnym roku, kierownik z księgowym dostaną reprymendę od przełożonych, iż nieumiejętnie gospodarują środkami, nie dbają o jednostkę i nie znają jej potrzeb. Ta sytuacja bardzo rzadko występuje o ile w ogóle występuje.
2. Kierownik z głównym księgowym są osobami uczciwymi i dbają o dobro jednostki którą kierują – tak będą kombinować, aby zakupić jak najwięcej rzeczy potrzebnych jednostce, czyli materiały biurowe, drobne remonty, sprzęt elektroniczny, publikacje, materiały eksploatacyjne itp. Za resztę kupią rzeczy niepotrzebne. Ważne by to wszysko zrealizować w bardzo krótkim okresie czasu. Mogą dokonać zapasów drobnych rzeczy na przyszły rok aby wtedy nie wydatkować środków na te rzeczy, a prosić o przesunięcie na wydatki inwestycyjne. Stosując tą metodę kierownik z księgowym wydadzą środki i nie zostaną napiętnowani wyżej, natomiast nie będzie oszczędności w budżecie Państwa. Ta sytuacja występuje trochę częściej.
3. Kierownik z księgowym nie do końca są uczciwi, gdyż umieją zadbać też o swoje dobro i dobro współpracowników. Dodatkowe środki częściowo zostaną wydane na potrzeby danej jednostki, a w pozostałej części trafią do kierownika, księgowego i innych pracowników. Zostaną przyznane nagrody rzeczowe czy dodatkowe zlecenia dla pracowników. Jest to sytuacja najczęstsza, gdyż „pieniądze nie mogą się zmarnować i trzeba je wydać”. Środki są wydane, kierownik i księgowy zrealizowali swoje obowiązki sumiennie. Nawet ostatnio na początku stycznia moje dziecko, które chodzi do przedszkola publicznego otrzymało paczkę ze słodyczami o wartości ok. 100zł – każde dziecko otrzymało taką paczkę, do przedszkola chodzi ok. 100-120 dzieci we wszystkich grupach czyli same dzieci otrzymały ok. 10 tys. zł. Jakie paczki w takim razie dostały wychowawczynie, dyrektor przedszkola i inny pracownice???
4. Kierownik z księgowym „umieją się porozumieć” i bardziej dbają o własne potrzeby. Wtedy mamy do czynienia z sytuacją, że osoby te większą kwotę oszczędności pod pretekstem zmarnowania wezmą sobie za pośrednictwem znajomych firm, które wykonają albo i nie niepotrzebne usługi jednostce dzieląc się z kierownikiem i księgowym. Środki zostaną wydane, jednostka będzie miała w przyszłości większy budżet, natomiast kierownik z księgowym wypełnią swoje obowiązki. Ta sytuacja też często występuję, bardziej lub mniej jawnie.
Podobne absurdy występują też, ze środkami na inwestycje – jednostka otrzymuje w październiku na budowę czy poważny remont kilkaset tysięcy złotych i musi przeprowadzić procedurę wyboru wykonawcy zgodnie z PZP ( wybór trwa minimum 3 tyg.) i pozostaje ok. 1,5 miesiąca na zrealizowanie inwestycji. Od razu widać, że coś tutaj jest nie tak – nie trzeba być specjalistą by wiedzieć, że nie da się zimą dobrze zbudować czegokolwiek w 1,5 miesiąca. Natomiast co to byłby za kierownik, gdyby zrezygnował ze środków na remont czy budowę???
Trudno sobie wyobrazić, aby prywatne podmioty działały w podobny sposób. W skali całego kraju pod koniec grudnia setki milionów złotych są wydawane tylko po to aby je wydać. Jak pokazałem na powyższych przykładach obecny system sprzyja niegospodarności i prowadzi do absurdów, gdzie nie wydanie środków jest większym złem od głupich i niepotrzebnych wydatków. Według mnie wystarczyłaby prosta zmiana w prawie, iż środki zaoszczędzone w jednostce nie przepadałyby jak do tej pory dla jednostki, lecz pozostawałyby w jednostce jako środki inwestycyjne z możliwością wydatkowania przez 5 lat. Rezygnując z tych wszystkich niepotrzebnych wydatków przez 5 lat można byłoby dokonać w jednostce sporego remontu.
Dobre. Nie wiedziałem, że tak to funkcjonuje. Patologia pełną gębą.
OdpowiedzUsuńI tak i nie ja jestem urzęndikiem bardzo niskiego szcebla adm. samorządowej i u nas już od dawna nie ma nadwyżek. Dochody z tyt. wurabiania d.o.i paszportów juz od dawna nie sa dochodem samorząu tylko Warszawy bo są centralnie wyrabiane a nam tylko dokładają zadańnp. wielkie hallo bo zamyka sie barzo małą szkołę a kogo to obchodzi że otrzymywane z Państwa pieniąfdze to tylko 50-60% kosztów utrzymania szkoły choć powinna byc całość wynagrodzeń nauczycieli ? To co opisujesz przypuszczam że dzieje się w Ministerstwach itd., które nieststy nie muszą na siebie zarabiać :-(
OdpowiedzUsuńZ pracy mam pogląd na jednostki budżetowe czyli z ministerstw, lecz od znajomych z jst wymieniam się poglądami odnośnie samorządu terytorialnego.
OdpowiedzUsuńWitam,
OdpowiedzUsuńz niecierpliwością czekam na nowy post. Jeśli mogę coś zasugerować to proponuje post o PITach, bo zawsze mam z nim problem.
Pozdrawiam
Szkoda, że od jakiegoś czasu nie ma żadnego nowego postu.
OdpowiedzUsuń