Przepraszam za długi okres braku postów lecz teraz postaram
się nadrobić zaległości – skłoniło mnie do tego większe natężenie ruchu na
blogu w ostatnim okresie. Pamiętajcie czym częściej odwiedzacie mojego bloga i
czym więcej nowych osób zawita tym więcej i częściej nowych postów będę umieszczać. Komentarze mile widziane – miło byłoby poznać Wasze zdanie o tematach
tutaj poruszanych.
Dzisiejszy post zostanie poświęcony dosyć gorącemu tematowi
jakim są kredyty hipoteczne w Polsce. Do wątku obliczenia kosztu bycia Polakiem
powrócę trochę później, gdyż Rekomendacja S(II) Komisji Nadzoru Finansowego mnie zbyt bardzo zirytowała.
Zastanawiając się nad dostępnością podstawowego dobra w
postaci dachu nad głową – domu, mieszkania , schronienia, itp. to zauważam, iż
obecny system gospodarczy i polityczny jest wręcz przeciwny udostępnianiu
mieszkań społeczeństwu. Szczególnie jest to widoczne w rodzinach najmniej
zamożnych i wielodzietnych. Weźmy dla przykładu rodzinę zarabiającą na rękę 3
tys. (dochód brutto to ok. 5 tys. zł
czyli stereotypowo ojciec zarabia 3 tys. a matka 2 tys.) wychowującą 3 dzieci.
Rodzina ta nie posiada własnego mieszkania i wynajmuje mieszkanie 1-2 pokojowe za
800zł. Rodzina nie posiada żadnych zobowiązań kredytowych ani nie jest w BIK
czy BIG. W obecnej sytuacji żaden bank nie może udzielić tej rodzinie kredytu
hipotecznego, czyli brak szans na jakiekolwiek mieszkanie - gdyż zdolność
kredytowa tej rodziny to ok. 70-80 tys. zł. Mieszkania za tą kwotę tej rodzinie
nie uda się kupić. Rodzina ta żyje z dnia na dzień nie mogąc sobie pozwolić na
większe oszczędności czy inwestycje w dzieci. Zakładam, iż dzieci aby jak
najszybciej odciążyć rodziców wybiorą szkoły dające szybko zawód np. technikum.
Być może rodzice będą chcieli aby jedno dziecko ukończyło studia. Dzieci też
będą musiały wynająć mieszkania, gdyż nie pomieszczą się w dotychczas
wynajmowanym mieszkaniu. Najprawdopodobniej 2 z dzieci młodo założą swoje rodziny
i też nie będą mieli szans na kredyt hipoteczny i własne mieszkanie. Istnieje
pewne prawdopodobieństwo, iż może jednemu dziecku uda się dobrze trafić z zawodem i
pracą, odłożyć trochę pieniędzy i uzyska kredyt na wymarzone M i wtedy dopiero założy
rodzinę. Czyli po 1 pokoleniu mamy już 4 gospodarstwa domowe i tylko 1 ma
własne mieszkanie. Pozostałe rodziny wynajmują mieszkania dorabiając lepiej
sytuowaną grupę ludzi posiadających mieszkania.
Dla porównania mamy osoby
dobrze zarabiające z bardzo dużym zasobem piniędzy co daje im też dużą zdolność
kredytową. Osoby te inwestują swoje środki, aby pomnożyć swój majątek. Mogą
także kupować nieruchomości nie inwestując swoich środków za pomocą kredytu
hipotecznego (osoby te mają wystarczającą zdolność na parę nieruchomości i mają
zabezpieczenia w postaci np. nieruchomości nie obciążonych kredytem).
Przeznaczając nieruchomość na wynajem okazuje się, iż osoby mniej zamożne
spłacają kredyt hipoteczny osobom o wiele bardziej od nich zamożnym. Po 30
latach osoby bogate mają kolejne nieruchomości już spłacone i mogą przekazać
swoim dzieciom nie jedno mieszkanie lecz kilka. Obecna sytuacja gospodarcza
sprzyja osobom lepiej sytuowanym, osoby te nie muszą nawet
wykorzystywać swojego kapitału by nabywać nieruchomości (mogą np. założyć zamrożoną lokatę pokrywającą inflację plus lekki bonus na oprocentowaniu jako zabezpieczenie kredytu).
Dla kogo jest tak naprawdę kredyt hipoteczny?
Po uwzględnieniu obecnych zmian (rekomendacja S(II)
obowiązująca od stycznia 2012 roku) osobom spełniającym warunki:
- legalna praca
- praca w Polsce
- brak problemów z wcześniejszymi spłatami zobowiązania,
tzw. czysty BIK.
Najlepszy kredytobiorca to małżeństwo bez dzieci, gdzie obie osoby pracują na umowę o pracę, bez żadnych innych zobowiązań (bez kredytów i
pożyczek), z łącznym dochodem co najmniej 5 tys. zł netto (to ok. 8 tys.
zł. brutto) oraz dysponujące własnym wkładem co najmniej 60 tys. zł. Wtedy
zdolność kredytowa takiej rodziny wynosi ok. 400 tys. zł. czyli na duże
mieszkanie 2 pokojowe lub przyzwoite 3 pokojowe w Warszawie. Warunki wydają się
abstrakcyjne zważywszy na fakt, iż pracujących w Polsce jest niecałe 16 mln (na umowę o pracę ok. 70%), a
przeciętne wynagrodzenie wynosiło w 2011r. 3416 zł. brutto ( 2 400zł
netto).
Co jednak z osobami pracującymi w szarej strefie czy
emigrantami? Pracujących w szarej strefie szacuje się od 700 tys do 1,5 mln
osób. Liczba emigrantów to ok. 2 mln Polaków. Łącznie mamy do czynienia z
prawie 4 mln osób, które są całkowicie wyłączone z możliwości zakupu
mieszkania na kredyt. Osoby te zarabiają i opłacają czynsz za wynajem mieszkań,
lecz oficjalnie nie mogą dostać kredytu i spłacać swojego mieszkania, pomimo że stać by je było na spłacanie rat zamiast płacenia czynszu za wynajem.
Kolejną grupą poszkodowaną są osoby fizyczne prowadzące
działalność gospodarczą czy spółki cywilne. Samych osób samozatrudnionych jest
ok. 3 mln, w tym ok. 700 tys. firm jednoosobowych. Podmioty te cechują się
poszukiwaniem kosztów prowadzenia działalności gospodarczej celem płacenia
mniejszych podatków. Aby uzyskać kredyt muszą wybierać pomiędzy budowaniem
zdolności kredytowej i płaceniem wyższych podatków bądź oszczędnościami z
podatków przez kilka lat (są to kwoty odpowiadające mniej więcej wykończeniu 2
pokojowego mieszkania ze stanu deweloperskiego).
Podstawowa kwestią jest to dlaczego istnieje polityka
zakazująca bankom udzielania kredytów hipotecznych na mieszkania grupom osób
najbardziej ich potrzebującym??? Rozumiem, takie działania w pożyczkach,
chwilówkach czy zakupach ratalnych. Zaciągamy je pod wpływem emocji nie
zważając na późniejsze skutki – samo posiadanie dowodu nie powinno oznaczać
możliwości skorzystania z takiej usługi. Lecz kto słyszał o emocjonalnym
zakupie mieszkania czy budowy domu – to jest inwestycja na lata i żadna rodzina
nie dokona takiej decyzji w godzinę, dzień czy tydzień. Banki zatrudniają
analityków i posiadają procedury, które i tak dostatecznie eliminują osoby nie
mogące pozwolić sobie na spłatę kredytu. Rząd natomiast powinien kreować politykę
umożliwiająca dostęp do podstawowej potrzeby jaką jest schronienie, a nie
kreować możliwości inwestycyjne osób zamożnych. W Polsce następuję regres i
jedyny program wspomagający zakup mieszkania („Rodzina na swoim” bardzo
niedoskonały, lecz istniejący i cieszący się ogromnym powodzeniem) zostaje
wycofany.
Patrząc na rynek USA i kryzys na rynku mieszkaniowym oraz katastrofy
banków, można straszyć nas, iż zaostrzenie kryteriów udzielania kredytów i
schłodzenie rynku jest dla naszego dobra, aby uchronić Polskę przed podobnym
kryzysem, który wystąpił w USA. Lecz żaden polityk nie dodaje, że ten kryzys nigdy by u nas
nie powstał, gdyż system kredytów hipotecznych USA jest całkowicie odmiennie
skonstruowany od europejskiego i polskiego (nawet system niemiecki różni się
znacznie od polskiego). Kryzys na wzór USA nigdy nie będzie groził Polsce. W Polsce mamy natomiast do czynienia z ogromnym niedoborem mieszkań w porównaniu z krajami starej UE.
Zasłanianie się kiepską sytuacją gospodarczą też nie jest
dobrym wytłumaczeniem braku programów pomocowych w dostępie do mieszkań, a
nawet ograniczania banków w udzielaniu kredytów na mieszkania. Nie trzeba od
razu budować mieszkań z publicznych pieniędzy, aby umożliwić części z nas
posiadania własnych mieszkań. Jest wiele instrumentów pośrednich i
bezpośrednich stymulowania rynku nieruchomości i umożliwienia rodzinom
posiadania własnych mieszkań.
Jeśli jesteście zainteresowani tymi metodami to
czekam na komentarz i wtedy napiszę post z tymi instrumentami, gdyż jest to temat dosyć obszerny.
Życzę lepszego 2012 roku i realizacji marzeń na temat
własnych czterech ścian i dachu ;)
Bardzo dobra robota, czekam z niecierpliwoscia na wiecej postow. Co prawda liczby poruszone w tym i poprzednich postach znam, ale mysle, ze moze to byc bardzo dobra forma jakiejs edukacji spoleczenstwa, wymaga tylko rozpropagowania, w czym chetnie pomoge. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za ciepłe słowa, pomagają mi w motywacji do pisania kolejnych postów. Moim założeniem jest pisanie ok. 3-4 postów miesięcznie.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się Pana logiczne myślenie. Dodałbym, że w kredytach hipotecznych banki mogłyby udzielić kredytów KAŻDEMU kto chciałby taki kredyt wziąć, bo przecież każą sobie płacić za ubezpieczenie tychże więc niczym nie ryzykują. A i tak bank każe kredytobiorcy "poddać się egzekucji" do wartości co najmniej 140% otrzymanej kwoty. Ale co tam, na ulicy dużo miejsca jest!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dziękuję za komentarz.
OdpowiedzUsuńW tym jest problem, instytucje finansowe same potrafią dbać o swoje pieniądze i robią to bardzo dobrze, nie potrzeba ich dodatkowo ograniczać. Dlaczego jeśli osoba bez zdolności znajdzie sobie kogoś kto za nią będzie gwarantował (inna osoba, firma czy ubezpieczyciel) nie może otrzymać kredytu?
Według sprawozdań NBP średni zwrot z własnego kapitału developera to 150 %. Tłumaczenie to ryzykowna inwestycja :):):). Rozwiązanie to zrzucenie tego typu inwestycji na państwo bądź państwo daję gwarancję pokrycia strat w zamian za narzucenie marż dla developerów. I wtedy ryzyko kredytów zmniejsza się jednak banki tyle nie zarobią :).
OdpowiedzUsuńPo przeczytaniu artykułu wnioskuję, że pracująć np w UK nie mam mozliwości wzięcia kredytu na zakup mieszkania w Polsce? Czy dobrze rozumuję?
OdpowiedzUsuńCzłowieku Ty nie masz zielonego pojęcia o ekonomi i finansach.
OdpowiedzUsuńTakie bzdury piszesz i co gorsze w to wierzysz.
Domyślam się, że jesteś z PISu.
Bardzo ciekawe i trafne spostrzeżenia i będę częściej tutaj zaglądał. Natomiast człowiek z godz.8:59 to typowy POmylony osioł, który niczego nie potrafi dostrzegać wokół siebie, tylko rzuca puste slogany i inwektywy pod adresem PiS-u. Jednak tak to jest jak się nie ma rzeczowych argumentów do dyskusji, by chociaż próbować udowodnić, że jest inaczej niż Pan pisze w tym i w innych swych artykułach.
OdpowiedzUsuńOdnośnie pytania czy pracują w UK nie ma możliwości otrzymania kredytu na zakup mieszkania to uważam, iż na 95% tak osoba nie otrzyma kredytu. Nawet jeśli otrzyma ofertę to analityk ją odrzuci bądź skieruje do zarządu, gdyż sam nie podejmie takiej decyzji. Zarząd raczej nie da na to zgody.
OdpowiedzUsuńOdnośnie moich poglądów politycznych to nie są zgodne z żadną obecną partią. Zarówno PO, PIS, PSL, SLD, Ruch Palikota nie maja programów i ich działania nie są zgodne z moimi przekonaniami. Tak samo nie jestem za PO z przyczyny mniejszego zła, gdyż nie uważam tego za uzasadnienie.
Dziękuję za wyrazy sympatii.
Prosiłbym o komentowanie postów w sposób kulturalny, gdyż komentarze niekulturalne oraz skierowane ku innym czytelnikom czy komentującym mogą zniszczyć ideę tego bloga.
Dlaczego zakładasz, że bogaty człowiek, siedzący na kasie bierze kredyt hipoteczny ??? Bogaty płaci gotówką, a nie bawi się w zawiłości proceduralne z bankiem. Dlaczego zakładasz, że osoba z gwarancją innej poważnej osoby nie otrzyma kredytu ? Nie spotkałem się z taką sytuacją ... I pamiętaj, że stosowne pismo to jedynie REKOMENDACJA KNF a nie instrukcja do bezwzględnego wykonania. I kto wg Ciebie ma otrzymywać kredyty hipoteczne ? Ludzie bez zdolności kredytowej ? Toż to jest właśnie sedno kryzysu mieszkaniowego w USA ...
OdpowiedzUsuńOdnośnie bogatego człowieka biorącego kredyt - otóż, nie musi angażować własnych środków, mieszkanie mu spłaci ktoś inny, a te środki może zainwestować w obligacje, złoto, akcje, fundusze itp. Powiedzmy po 20 czy 30 latach ma kilka nieruchomości, za które tak naprawdę nie zapłacił. Mam znajomego, który inwestując niewielkie kwoty ma 3 mieszkania w kredycie, które wynajmuje i dokłada miesięcznie ok. 1000-1500zł.
OdpowiedzUsuńMoże otrzymać jeśli będzie miał współkredytobiorcę, którego zdolność zostanie dodana do zdolności osoby ubiegającej się o kredyt, czyli z bardzo dużą zdolnością. Natomiast osoba prawna już nie wchodzi w grę.
Rekomendacja to tylko instrukcja, ale w praktyce żaden bank w Polsce nie odważy się jej odrzucić. KNF ma za duże możliwości zdyscyplinowania takich banków, ale to już obszerny temat, który będzie okazją do napisania kolejnego posta.
Chodzi mi o to, iż jest ogromna grupa osób, które wynajmują mieszkania i tą kwotę zamiast na wynajem mogliby przeznaczać na spłatę swojego mieszkania. Jak pisałem w poście nie można porównywać rynku hipotecznego USA do Polskiego - jedyna różnica to fakt zakupu mieszkania nie za swoje środki. Tam banki nie udzielały kredytów, nie analizowały zdolności - Bank skupował pakiet powiedzmy 1000 czy 10 000 kredytów danej klasy (klasa zależna od ryzyka ocenianego przez różne instytucje finansowe).